"Oto inny Bornholm. Nie znajdziecie go w przewodnikach, bo zwyczajnie nie mieści się w konwencjach reklamowych. Barwny, naturalny, magiczny i nadzwyczaj zwyczajny. Podróż za niewiele więcej niż uśmiech."
No cóż, maj może należał do najzimniejszych od ...nastu lat, ale czerwiec po wietrznym wstępie wybuchnął pełnią słoneczności. Ciepło, morsko i turystów wciąż przybywa. Nie mam pojęcia gdzie się mieszczą wypluwani przez statki i promy, gromadnie dumni ze swoich rowerów, tudzież zawijających się w samochodowe wnętrza, amatorzy zieleni, błękitu i rybki :) Bynajmniej dobra wiadomość dla wielbicieli pływania. Nie tylko posprzątaliśmy plaże, ale też plaża w Dueodde jak i kąpieliska Svaneke otrzymały niebieskie flagi. Czyli spełniają normy, choć koszów na śmieci wciąż brakuje!
Bynajmniej powrócili też artyści sezonowi, zimę zwykle spędzający w cieplejszym klimacie,
tudziez goniący za inspiracją. Właściwie co krok, to człowiek natyka się na dom, w którym
mieszkał, lub wciąż mieszka, ktoś znany i artystycznie uzależniony. Ostatnio uliczkę od własnego
domostwa znalazłam nie tylko znanego z olbrzymich, srebrzystych dzieł Andersa Nyborga (powrócił
z Majorki), ale też natknęłam się na dom nieżyjącego już Finna Carlsena (1920 - 1996). Mieli
akurat aukcję dzieł pozostawionych przez niego w Listed (patrz: zdjęcia ponizej). Bardzo... cóż, pełnych rozmyślnej
fantazji i kobiecych odbić w męskiej rzeczywistości. Wydaje się, że większość męskiej części
artystycznej braci, coś do tych kobiet ma. I do kompleksu ich udziału w religijnych wartościach.
Wystarczy zajrzeć do Galleri Gaia + blafuglen niedaleko kościoła w Ibsker.
Marzena Mori Kowalska (Chepcher Jones)
PS. Wkrótce nowa, tygodniowa rozpiska tego co się dzieje cyklicznie, ale też i od nowa, tudzież wiadomości o wszelakich nowościach.
Bornholm to Bright Green Island, a po ulicach jeżdżą autka na prąd :) 
W Klemensker pojawił się pies morderca. Podejrzewa się, iż podejrzany - jamnik długowłosy - kradnie wyłącznie czarne kury na zlecenie nowej, niezidentyfikowanej jeszcze, wiedźmy. Możliwe, że ma to związek z nadmierną eksploatacją przez mieszkańców wywarów miłosnych. Jak dotąd ofiarą jamnika padło dziwięć dziewiczych niosek. Sprawca nadal pozostaje na wolności. Uprasza się nie głaskać...
Z powodu nadmeirnej i dość nagłej ilościowo emisji promieni słonecznych osoby w wieku średnim dopuszczają się zagadkowych i nader intrygujących kradzieży. Ponieważ zarazem i ofiary jak i sprawcy pozostają w specyficznym upojeniu wiosennym, znikające bukiety kwiatów, grabie i inne przedmioty zwyczajowo opierające się złodziejskiemu procederowi, uznane zostają za element wiosennego szaleństwa.
Marzena KowalskaWiosna się zaczęła, a wraz z nią i świątecznym słoneczkiem na Bornholm zwaliły się tłumy. Dzięki temu, że prom Z Sasnitz kursuje od końca marca... motory też obecne. Co jak co, ale różnorodność maszyn wszelakich, zastępujących dwunożnym kończyny, powala. Od zabytków automobilizmu po super nowoczesne... wózki dziecięce.
Dodatnia temperatura na pewno wpłynęła na świąteczne wakacje. Tutaj święta trwają cały tydzień od Skaertorsdag, Langfredag, po 1 i 2 paskedag. Od ciemnych mocy, których trzeba się było uchronić w czwartek, po oczyszczenie i odrodzenie. Ale w rzeczywistości święta to czas urlopów i wybudzenia Bornholmu ze snu zimowego. Odkurzenia półek, wywieszenia nowych obrazów, które zrodziły mroczne dni śnieżnych burz.
Z chłodnego odrętwienia zbudziły się małe sklepiki i wielkie hotele, otwarto nawet niektóre campingi. Można uznać, że tłumiona przez zimę entuzjastyczna radosność tubylców, wybuchła.
"Love is in the air", można by zaśpiewać i to pełną piersią. Ptaki krzyczą, tudzie śpiewają, mewy podłapały głosy nowo narodzonych kociąt i są nie do rozpoznania. A sąsiadka ma kochanka. Niby nic dziwnego, a takie to wszystko naturalne. Kwiaty już nie tylko nieśmiało, ale z pewnością siebie zaczynają wyskakiwać barwami z wilgotnej ziemi. Po hałdach śniegu pozostało wspomnienie, a opornie poddające się ostatnio, poszarzałe plamy, umykają do morza. Owe kupki śmiesznych, sezonowych Himalajów, szybko zniknęły z krajobrazu. Morze przybiera barwę lapis lazuli, a mała foczka, widziana przy Hammerode powoli okrąża Wyspę. No cóż, kto powiedział, że tylko dwunożni mają monopol na wakacje. Zapach karmelków ze Svaneke i Gudhjem miesza się z "dyskretną" morską tonią Snogebaek'u (no wali miło wodorostami), czekoladowymi oparami znad Kjerstrupa i Svaneke Chokoladeri, odkrytmi, zmiażdżonymi przez śnieżne zwały miejscami, których w pełni rozkwitu nie sposób dojrzeć, zagubionymi chatkami, w lecie zarośniętymi i przypominającymi twierdze nie do zdobycia, wiatrem nad Allinge... ale to przede wszystkim budząca się natura i kwitnące Almindingen są "twarzą" zaproszenia na Bornholm przed sezonem. Nim zwalą się tłumy, rowerzyści wpadną w amok, a cały świat spowije letnie rozluźnienie.
Od dwóch miesięcy wydaje się, że jeden z opuszczonych na okres zimowy "sommerhusów", wynajęła sama Królowa Śniegu. Wyspa spowiła się w białe tumany, górki i pagórki; śnieg zdaje się wpychać w każdy zakątek zmieniając świat nie tylko w białą toń, ale też szklistą powłokę, gdy tylko dotknie jej na chwilę promień słońca. Zwały białego, lekko zmarzniętego puchu, zepchnięte z dróg, tworzą na poboczach fantastyczne wariacje.
Oto kolejny dowód, iż niezależnie od pory roku Wyspa jest nie tylko piękna, ale też zaskakująco, uroczo oryginalna. Natura zdaje się sprzeciwiać naukowym dowodom człowieka i przywala niską temperaturą, która tutaj raczej nie była odczuwalna od dawna. Jak wieść gminna niesie, zimy takiej nie było od 23 lat.
Ale przyznajmy szczerze, po trzech "snestormach" wszyscy, nawet zimowi odszczepieńcy zafascynowani bielą, czują pewne zmęczenie zimą...
Tak więc wielka Władczyni, na rzecz której na przełomie listopada i grudnia skrzaty zrzucały brody by uniknąć rozpoznania, postanowiła chyba wrócić na dalszą Północ. Z nadchodzącym marcem wydaje się, że ziemny ludek, który wtopił się w ciepłe, ludzkie siedziby, niedługo wróci do siebie. Skrzaty i trolle, wodne duchy i drzewne demonki, wszelkiej maści topielice, wodniki i uskrzydlone twórcze weny, zdają się pragnąć wiosny. Topniejący szybko śnieg odkrywa soczystą zieleń, która tylko lekko wydaje się zaspana. Pani Stłuczonego Lustra pozbierała chyba swoje płatki, poza tym, który wciąż pewnie tkwi w sercy zatwardziałego Kaja (nie wszyscy wierzą w jego wierność pięknej Gerdzie) i odchodzi. Na pożegnanie rzuca wiatr i garść rozpływających się w powietrzu płatków śniegu. Czy ostatnich? A może jej się podobało to panowanie i jednak nie odejdzie na długo? Może to tylko kobiece niezdecydowanie?
Tego na razie nie wie nikt. Natura nie jest przewidywalna... Ale to nie przeszkadza Duńczykom nazywać 1 marca Pierwszym Dniem Wiosny - podobno przyleciały szpaki? :) zresztą nie tylko one na Wyspę powrócił Thomas "loppe". Cóż, Bornholm nie tylko uzależnia, bez niego niektórzy nie mogą żyć. Bo jak się raz zakochasz w tej Wyspie, to umarł w butach!
01.03.2010 Listed, Bornholm
Marzena Mori Kowalska (nie damy się spalić na rzecz szybszego przybycia wiosny ;) )
Planujemy stworzyć dział z recenzjami i opiniami o noclegach na Bornholmie. Więc jeśli Wam się gdzies podobało, albo nie podobało, skrobnijcie klika zdań z opisem, kontaktem do właściciela i ew do was. Mój email: tomasz@innybornholm.eu
Na tydzień przed świętami Bornholm przykryła puchowa pierzynka. Niestety wg prognoz święta nie będą białe. No cóż dobre i to.
Zapraszam do obejrzenia kilku zdjęć z okolic Listed i rzeczki Vaseå.
Na Bornholmie mamy lato i zimę, a poza tym coś, co w wolnym tłumaczeniu można opisać jako "po rocze" i "przedrocze" - urocze :) Jesień, czyli "efterår", to na Wyspie przede wszystkim zmienność. I nieprzewidywalność. Wydaje się, że "pogodynka", często dokładna co do godziny, działa sprawnie, ale i ona w ciągu tygodniowej prognozy pogody potrafi wielokrotnie zmienić zdanie. Jak to kobieta :)
Gdy dni zaczynają przerażać wprost "halloweenową" aurą - wiatr jęczy jak potępione dusze, o skały rozbijają się kolejne widmowe statki, a krople deszczu wygrywają pogrzebowe nuty, wydaje się, że Wyspa odpycha, a jednak może nas też zaskoczyć. Nie wiadomo skąd nagle rozbłyskają promienie słońca tylko po to, by pokazać jesień w pełni swych barw, otoczoną kobaltem morza. Las wydaje się prześcigać w kolorystyce, jakby drzewa wiedziały, iż mają tylko chwilę na to, by pokazać jak są piękne. Bo potem znowu wielki olbrzym rzuci garścią gradu w okna, jak zawzięty kochanek pragnący zwrócić uwagę na swoje pragnienia, a uformowane przez niego kule wiatru uderzą w ściany. Gdzie mieszka olbrzym? Może stoi jednym palcem na Christianso? A drugim zaczepił się o przepływającego leniwie morskiego smoka. Zabawny gość... nie widać go, a jest.
Ale najbardziej zachwyca niebo. To nie tylko feria barw, to wygląda jak niewiarygodny photoshop. Odcienie fioletów splatają się ze złotem, by w końcu opaść nad polami sekwencją łososiowych chmurek. Gdzie niegdzie błękit, biel i granat... baśniowe niebo. I są jeszcze przecież grające plaże. Ciągle zmienne i fascynujące. Teraz przesuwające się łachy piachu łączą się z ziemią wypłukiwaną przez rzeki, a fale, jak zawsze silne i nieprzewidywalne, kierują orkiestrą na kamienie i kupę wodorostów. Siła wody właśnie tutaj jest najbardziej odczuwalna.
Bornholm, jako skupisko ludzi, wcale nie przechodzi w stan uśpienia, jak mogłoby się wydawać. Na ulicach rokwitły na przykład dynie. Większość galerii i sklepów szykuje się już do świąt, ale nie zapominają o wiedźmach. Co jak co, w końcu to magiczna Wyspa.
A w ogródku pasą nam się sarny - dieta żołędziowa najlepsza w tym okresie. Czy polecam? Nie wiem...
ChJ + MK + ?
Dołączyli do naszej strony: cukierkowy raj - Karamel Kompagniet z Gudhjem oraz farma Stavsdal Højlyngsgård, gdzie można stanąć twarzą w twarz z vikingskimi owcami. Zajrzyj do działu Ludzie i miejsca
To będzie niezapomniane Haloween w Gudhjem. Całe miasto obstawione jest dyniami wszelkich kształtów, duchami i wiedźmami. Ponieważ są ferie jesienne, będzie dużo zabaw i konkursów dla każdego!
Lato minęło, nadeszła kolorowa jesień. A Bornholm przełączył się na tryb "wewnętrzny". Turystów coraz mniej, ale to nie znaczy, ze nic się nie dzieje. Tylko że teraz wszelkie imprezy, spotkania, wystawy, i inne odbywają się w gronie tubylców. Ale jeśli ktoś ma ochotę na Bornholm o tej porze roku, to jak najbardziej polecam!
I stało się. Równo o 10:00 Thomas loppe otworzył drzwi i wpuścił chmarę ludzi, która rozpierzchła się po magicznym kramie i zabrała niemalże wszystko. Został tylko wiatr zawodzący pod dachem...
Dowiedzieliśmy się dzisiaj, że Thomas "loppe" zamyka swój kram niezwykłości. :( Nie wiemy co jest dokładnie przyczyną, ale bardzo szkoda. To było naprawdę niesamowite miejsce. Do 30 sierpnia wyprzedaż - wszystko za pół ceny, a w ostatni dzień - wszystko za 1 koronę
Byliśmy dzisiaj w Allinge w fantastycznym sklepiku Mormors Veranda. Wkrótce opiszemy to miejsce!
Oddajemy wam Inny Bornholm. Zaglądajcie regularnie, ponieważ będziemy ciągle dodawać nowe informacje!